Pielęgnacja ciała bez kosmetyków

Dzisiaj przychodzę do Was z moimi sposobami na pielęgnację. Nie są to kosmetyki, lecz inne metody, dzięki którym możemy zadbać o swoje ciało i swoją cerę, ale nie tylko, ponieważ kilka z tych metod jest również bardzo korzystnych dla naszego umysłu. Zapraszam!

Krem z filtrem przeciwsłonecznym

Wbrew powszechnej opinii, należy zabezpieczać się przed słońcem cały rok, nawet zimą, nawet w pochmurne dni. Promieniowanie UV dzieli się na promieniowanie UVA i UVB. Promieniowa UVA jest obecne przez cały rok, przenika przez chmury i szkło. Promieniowanie to jest odpowiedzialne za starzenie się skóry oraz (tak jak promieniowanie UVB) może doprowadzić do nowotworu skóry. Dlatego tak ważne jest stosowanie filtra przez cały rok. Najlepiej minimum SPF20. Moim zdaniem stosowanie filtra, to najlepsze co można zrobić dla swojej skóry i jest to bardziej skuteczne niż kremy przeciwzmarszczkowe. Warto używać kremów z filtrami fizycznymi, a nie chemicznymi, ponieważ filtry chemiczne niszczą środowisko i w niektórych regionach są już zakazane. Ja używam tego kremu i bardzo go polecam.

Brak makijażu

Tutaj również uważam, że jest to bardziej skuteczny sposób na ładną cerę niż specjalistyczne kremy. Naturalna kolorówka nie psuje tak cery, ale jednak warto sobie czasami odpuścić i dać cerze się zregenerować.

Szczotka do masażu ciała

Szczotka do ciała (np. taka) to alternatywa zero waste dla peelingu. Ma mnóstwo zalet, takich jak pobudzenie krążenia, usunięcie martwego naskórka czy nawet działania relaksacyjne.

Zimny prysznic

Również świetny sposób na pobudzenie krążenia, bardziej jędrną skórę i (przynajmniej dla mnie) na ćwiczenie silnej woli. Uczucie przed i w trakcie straszne, po – cudowne (trochę tak jak z ćwiczeniami). Więcej informacji i świetny poradnik jak zacząć, znajdziecie tutaj.

Roller do masażu twarzy

Roller ma działanie przeciwzmarszczkowe oraz poprawiające krążenie, jednak dla mnie jego największą zaletą jest jego działanie relaksujące. Ja posiadam roller z różowego kwarcu.

Relaks

Według mnie, na dobrą pielęgnację składają się: zdrowe odżywanie, sen i relaks. Stres i napięcie ma na nas bardzo negatywny wpływ, a co za tym idzie, ma negatywny wpływ na wygląd naszej cery. W tym poście możecie znaleźć nawyki dla lepszego samopoczucia i zniwelowania stresu, a ja szczególnie wyróżnię jogę i medytację.

Przede wszystkim, należy dbać o swoje zdrowie psychiczne i podstawowe potrzeby. Jeśli w tej kategorii wszystko będzie dobrze, to ciało również weźmie przykład :).

Pielęgnacja bez kosmetyków
*niezwiązany z postem zachód słońca, bo czemu nie

Nawyki dla lepszego samopoczucia

Cześć! Dzisiaj mam dla Was post, który (mam nadzieję) podniesie Was na duchu i polepszy Wasze samopoczucie. Są to sprawdzone przeze mnie nawyki dla lepszego samopoczucia i ogólnie pojętego zdrowia. Żyjemy w burzliwych czasach, które zdecydowanie mogą nas zdemotywować i sprawić, że zdrowie i nasze dobre samopoczucie odsuniemy na bok.

Nawyki, które wymienię mogą wpłynąć pozytywnie na Wasze zdrowie i samopoczucie. Są to rzeczy, które tak wpływają na mnie, więc jest to subiektywna lista. Pamiętajcie też, że jeżeli źle się czujecie to warto zasięgnąć porady specjalisty. Zdrowie powinno być na pierwszym miejscu. To samo dotyczy Waszej psychiki- warto poprosić czasami o pomoc kogoś, kto się na tym zna.

Aktywność fizyczna

Aktywność fizyczna ma pozytywny wpływ na samopoczucie, pozwala się zrelaksować psychicznie, wpływa na lepszą jakość snu oraz dzięki aktywności uwalniane są endorfiny. Pozytywnych skutków aktywności fizycznej jest mnóstwo, dlatego naprawdę warto spróbować. Szczególnie polecam jogę, która relaksuje mięśnie i umysł.

Regularne badania

Jedna z najlepszych rzeczy, które możecie zrobić dla swojego zdrowia, to regularne, kompleksowe badania (takie jak morfologia, cytologia, badanie USG, wizyta u dentysty, kontrola znamion itd.). Jest to naprawdę „must have”. Przez badanie krwi możecie zbadać poziom różnych witamin w organizmie, co również wpływa na Wasze samopoczucie. Na przykład niedobór witaminy D może powodować bezsenność czy nawet doprowadzić do rozwoju nowotworów. Jeśli wykonujecie regularne badania, ale nie chcecie specjalnie iść do lekarza po receptę- np. na tabletki antykoncepcyjne, to możecie kupić receptę w przychodni online. Z kodem gosikb04191 wpisanym przy rejestracji dostaniecie zniżkę 25 zł. Mocno polecam, bo sama korzystałam nieraz i jest to bardzo wygodne (i tańsze niż wizyta u lekarza po samą receptę).

Medytacja / Oddychanie

W czasach, w których jedyne co robimy to biegniemy, dążymy do czegoś i nie zatrzymujemy się, warto czasami przystanąć i pomyśleć o sobie, odetchnąć. Do tego idealna będzie medytacja lub różne techniki oddechu. Możecie też prowadzić dziennik czy pić herbatę w ciszy. Cokolwiek, co pozwoli Waszej głowie odetchnąć.

Sen

Mam wrażenie, że w ostatnich czasach sen jest mocno niedoceniany. Sen ma ogromny wpływ na nasze zdrowie i jest to chyba najważniejszy albo jeden z najważniejszych punktów w tym zestawieniu. O śnie i jego wpływie na ciało możecie posłuchać w tym odcinku podcastu Karoliny Sobańskiej (cały podcast gorąco polecam!). O niektórych skutkach niedoboru snu możecie poczytać również tutaj.

Spacer

Taka prosta rzecz, a jednak ma bardzo pozytywne efekty na samopoczuciu (przynajmniej u mnie :)). Zwłaszcza spacer w naturze – w parku czy w lesie. Jest coś magicznego w spotkaniu z naturą, coś co pozwala na chwilę zapomnieć o wszystkich złych rzeczach na świecie.

Olejek CBD

Zdecydowanie nie jest to must have, ale jeśli chcecie spróbować i macie do tego środki, to zawsze warto. Olejek CBD pomaga w m.in. walce z bezsennością, stresem czy z bólem. Jak na razie próbowałam olejku od Eir Health. Ciężko stwierdzić jakie są jego bezpośrednie skutki i co poprawiło się dzięki niemu, ale myślę, że jako część całego zestawu z tego zestawienia pomaga. To samo tak naprawdę dotyczy każdego punktu- w walce ze stresem czy bezsennością każdy może pomóc, ale najlepsze działanie to holistyczne podejście do zdrowia i korzystanie z całego zestawu narzędzi :).

Zapach

Zapachy działają na niektóre osoby relaksująco. Dla mnie świece, palo santo, kadzidła czy dyfuzory to coś co bardzo poprawia mi humor. Jeśli kupujemy świece, to najlepiej te sojowe i wegańskie – np. takie.

Jedzenie

Jedzenie ma ogromy wpływ na zdrowie i samopoczucie. Nieprzyjemne doświadczenie w toalecie, wzdęcia czy ogólne złe samopoczucie może nam mocno zepsuć humor, nie mówiąc już o tym, że przetworzone jedzenie jest dla nas szkodliwe. Polecam przy okazji podcast na temat zdrowia jelit dostępny na spotify.

Warto gotować samemu- dzięki temu wiemy co idzie do naszych dań. Gotowanie może być też naprawdę relaksujące. Jeśli myślicie właśnie, że tak, gotowanie jest super, ale „nie mam czasu”, to pomyślcie sobie, że jest to jedna z najważniejszych rzeczy, jakie możecie zrobić dla swojego zdrowia, jednocześnie się relaksując. Wy wybieracie na co macie, a na co nie macie czasu. Polecam do wypróbowania przepisy dostępne na moim blogu.

Odłączenie się od social mediów

Dla mnie social media to często taki wampir energetyczny. Po przeczytaniu niektórych newsów czy postów brakuje mi motywacji i siły. Dlatego 2 dni w tygodniu nie wchodzę na social media i zdecydowanie jest mi wtedy lżej. Warto spróbować.

Relaks

Last, but not least. Relaks to kolejny nawyk, który poprawia samopoczucie, odstresowuje, resetuje i który jest niedoceniany. Nic się nie stanie jak przeczytacie książkę czy obejrzycie serial. Świat nie wybuchnie, a Wy poczujecie się lepiej.

Pamiętajcie, że nie ma nic ważniejszego niż nasze zdrowie i dobre samopoczucie. Wpędzanie się w wir „produktywności” często może nam zaszkodzić. Czy cokolwiek jest warte stresu i narażania się na jego negatywne skutki? Sama dobrze wiem, że stres może być najgorszym wrogiem, a spowodowany jest często brakiem relaksu i nie dbaniem o siebie. Dlatego zwłaszcza teraz- zróbcie coś dla siebie :).

książka i kwiatek

Dlaczego warto przejść na weganizm?

W ciągu ostatniego roku wiele razy zmieniłam swoje życie, ale największą zmianą jaką zrobiłam i z której jestem najbardziej dumna jest przejście na wegetarianizm. W tym poście przedstawię powody, dla który warto przejść na weganizm, bo sama jestem w trakcie tej transformacji. Teraz ograniczam nabiał, ale w ciągu kilku miesięcy chcę całkowicie przejść na weganizm.

Zanim przejdziemy do powodów chcę zaznaczyć kilka rzeczy.

Nie chcę nikogo obrazić tym postem. Nie mówię też, że każdy powinien momentalnie przejść na weganizm, bo prawdopodobnie to by nie wyszło. Warto zacząć od wegetarianizmu i stopniowo uczyć się i odkrywać, że można jeść wegańsko i wcale nie jest to aż tak trudne. Zaznaczę też, że ten post tyczy się ludzi z szeroko rozumianego „Zachodu”, czyli krajów rozwiniętych.

Najpierw zacznę od tego, dlaczego większość ludzi nie jest weganami. Przede wszystkim dużym czynnikiem jest tutaj kultura. W wielu rozwiniętych krajach chrześcijaństwo i tradycja są na pierwszym miejscu. Nie zastanawiamy się nad tym, że mamy teraz inne warunki niż sto lat temu. Nie zastanawiamy się czemu coś robimy. Jest tradycja, wszyscy tak robią, więc my też musimy. Kolejny powód to, który też był powodem, dla którego ja nie byłam wegetarianką przez tak długi czas było to, że po prostu chowałam głowę w piasek. Wiedziałam o wszystkim co się dzieje w tym przemyśle, wiedziałam, że skoro kocham zwierzęta, to nie powinnam ich jeść. Mimo tego to robiłam. Tak samo miałam z fast fashion i pewnie wiele ludzi dalej tak ma (efekt ten w psychologii nazywany jest efektem strusia). W tym przypadku jedyne (aż tyle) co musimy zrobić to odważyć się spojrzeć prawdzie w twarz.

Wkleję tu również bardzo dobry cytat z jednego artykułu na ten temat (link na dole): Odpowiedź na pytanie o to, dlaczego czyjaś rezygnacja z jedzenia mięsa budzi tyle nienawiści w niektórych społecznościach, wydaje się już oczywista. Niektóre osoby muszą doznawać silnych konfliktów wewnętrznych, kiedy widzą innych/inne podejmujących decyzje etyczne spójne z ich światopoglądem (skoro kocham zwierzęta i jestem dobrym człowiekiem, to nie powinnam/nie powinienem ich jeść), na które sami/same nie są jeszcze gotowi/gotowe. Projektowanie własnego konfliktu na innych i walka z nimi wydaje się prostym i szybkim sposobem na ulgę, ale w dłuższej perspektywie to dyskusja nad wpływem diety na życie nasze i przyszłych pokoleń mogłaby okazać się bardziej efektywna.

Przejdźmy teraz do powodów, dla których warto przejść na weganizm:

Zdrowie

Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że odkąd nie jem mięsa, to czuję się znacznie lepiej. Nie jestem tak ospała jak wcześniej, rzadziej boli mnie brzuch czy mam problemy jelitowo-żołądkowe, mam więcej energii i ogólnie czuję się lepiej. Na pewno wiele czynników się do tego przyczyniło, ale myślę, że nie jedzenie mięsa i życie zgodnie ze swoimi zasadami moralnymi mocno się do tego przyczyniło.

Pomijając moje doświadczenie, jedzenie mięsa jest powiązane z wieloma chorobami sercowymi, z cukrzycą oraz z kilkoma rodzajami raka (np. rakiem jelita grubego).

W dodatku Amerykańskie i Brytyjskie Stowarzyszenie Dietetyczne stwierdziło, że „właściwie zaplanowane diety wegetariańskie oraz wegańskie są zdrowe i pożywne dla dorosłych, niemowląt, dzieci i młodzieży oraz sprzyjają zapobieganiu i leczeniu chorób przewlekłych, w tym chorób serca, nowotworów, otyłości i cukrzycy”. To oznacza, że wszystkie potrzebne witaminy, minerały itp. (też białko) zapewnia nam dieta wegańska! Ja suplementuję witaminę B12 i witaminę D, aczkolwiek tych witamin jest również mało w diecie uwzględniającej produkty odzwierzęce.

Możliwość

Mamy możliwość przejścia na weganizm. W niektórych krajach nie jest to możliwe, natomiast u nas i na Zachodzie jest to zdecydowanie możliwe. Prócz ogromnego wyboru warzyw, mamy rośliny strączkowe, ogromny wybór ryżów, makaronów, kasz, mamy superfoods, wegańskie jogurty, a nawet wegańskie burgery i inne zamienniki. Da się jeść wegańsko. Da się najeść. Da się mieć zróżnicowane dania. Wystarczy chcieć. W Internecie jest mnóstwo przepisów, jest też mnóstwo książek kucharskich typowo wegańskich.

Ekologia

Mówią, że nie można być prośrodowiskowcem, ekologiem i jeść mięso. Zgadzam się z tym całkowicie. Zanim przeszłam na wegetarianizm próbowałam to wypchnąć ze swojej głowy, ale to prawda. Dlaczego? ¼ globalnych emisji CO2 spowodowana jest szeroko rozumianym jedzeniem. A w tej ¼ 58% pochodzi z produktów zwierzęcych i odzwierzęcych. Produkcja 1 kg wołowiny to ok. 27 kg emisji CO2, wieprzowiny 12, a drobiu 7. Statystycznie Polak zostawia mięsny ślad węglowy wielkości 748 kg CO2. A nasz łączny, narodowy ślad węglowy to 28,4 mln ton CO2, czyli prawie ¾ tego, co rocznie emituje elektrownia Bełchatów. Do tego patrząc od strony środowiskowej możemy spojrzeć na powierzchnię uprawną. Jej 70% zajmuje hodowla zwierząt i uprawa potrzebnej im paszy. Co ciekawe, mięso stanowi 30% spożywanego przez nas białka i tylko 17% kalorii. Także poza tym, że jest to nie ekologiczne, to do tego jest nieefektywne ekonomicznie.

Zwierzęta

Czyli najważniejszy powód- żywe istoty.

Nie będę tłumaczyć Wam tego, że nie powinniśmy uważać się za istoty lepsze od zwierząt. Ani tego, że pies nie jest lepszy od świni. Ani tego, ile emocji mają krowy i jak bardzo się przywiązują. Albo jak cierpią młode oddzielane od matek, jak żyją krowy sztucznie zapładniane, świnie w klatkach ich wielkości lub jak się czują małe kurczaczki zabijane na potrzeby przemysłu jajek. Zamiast tego zadam Wam pytania: czy zjedlibyście psa? W niektórych krajach to normalne i to tradycja. Czy kot jest mniej inteligentny od świni? Czy spojrzelibyście w oczy tym zwierzętom i je zabili? Albo nawet kazali komuś zabić na Waszych oczach? Czy zjedzenie rano smacznego bekonu jest warte czyjegoś życia? Czy jest jakiś powód, dla którego nie chcecie patrzeć na filmiki zabijanych zwierząt lub ich warunków w fermach przemysłowych? Czy jakikolwiek sposób zabijania jest etyczny i moralny, jeśli jest niepotrzebny? Czy jakby ktoś bił i katował psa to byście zareagowali? A królika? A świnkę?

Wiem, że wiele z Was pewnie nie chce odpowiedzieć na te pytania. Dlaczego? To proste. Wstydzimy się. Wiemy, że to niemoralne i nienormalne. Trzeba mieć odwagę, żeby to przyznać i żeby zmienić swoje życie, ale obiecuję Wam, że to się opłaca- Wasze sumienie w końcu będzie mogło odetchnąć.

Jeżeli nie jesteście przekonani to obejrzycie któryś z filmików na tym kanale: https://www.youtube.com/channel/UCVRrGAcUc7cblUzOhI1KfFg lub jak chcecie być bardziej przekonani, to obejrzyjcie konto organizacji Otwartych Klatek na Instagramie lub Facebooku albo wyszukajcie na youtube jak wyglądają takie fermy przemysłowe, jak trzymane są zwierzęta i jak są zabijane. Ja nie oglądałam. To, że nie chciałam na to patrzeć jest kolejnym powodem, dla którego nie jem mięsa. Pamiętajcie też, że każda, indywidualna decyzja ma znaczenie. Popyt tworzy podaż, nie na odwrót. Każda osoba jedząca mięso przyczynia się do śmierci żywej istoty, która czuje i cierpi. Jedzenie mięsa to nawyk, a nie potrzeba. Nawyk, za który zwierzęta płacą największą cenę jaka istnieje- cenę swojego życia.

Źródła:

https://www.health.harvard.edu/staying-healthy/harvard-researchers-red-meat-consumption-tied-to-early-death

Jak zmotywować się do aktywności fizycznej i jak ćwiczyć

Pewnie wiele z Was miało tak, że chciało ćwiczyć, chodzić na siłkę, basen lub po prostu zacząć się więcej ruszać, ale nie mogło się zmotywować. Miałam tak przez wiele lat i dopiero od 10 miesięcy ćwiczę regularnie, wcześniej 4 razy w tygodniu, a teraz 5.

Niestety, nie podam Wam żadnego cudownego i łatwego sposobu jak się zmotywować. Nigdy nie przychodzi to łatwo i tak naprawdę jedynym lekiem jest wytrwałość.

Najpierw trzeba znaleźć powód, dla którego chce się ćwiczyć. Myślę, że każdy powinien uprawiać jakiś sport, a głównym powodem powinno być zdrowie. W naszym siedzącym trybie życia ruch jest naprawdę istotny i bez niego możemy źle skończyć na tzw. „starość”. A zatem powód już mamy.

Kolejny krok to określenie co chcemy robić. To, że jest fala trendów na jogę, fitness, szermierkę, pole dance czy cokolwiek innego nie oznacza, że jest to dla nas. Fajnie popróbować, zobaczyć co może być tym czymś dla nas. Dla mnie to był fitness, ale w domu, nie na siłowni, bo tam nie czułam się komfortowo i joga, ale dopiero po zajęciach z ludźmi, którzy pokazali mi co i jak. Oczywiście, może też być tak, że chcemy osiągnąć konkretne efekty- dlatego ja właśnie wybrałam zwykłe ćwiczenia, bo wiedziałam co chce osiągnąć. Chociaż nie było to z początku coś co bardzo lubiłam, to już zaraz po ćwiczeniach czułam się bardzo dobrze i wiedziałam, że w końcu będzie lepiej i trzeba się chwilę „przemęczyć”.

Ostatni etap to ta wspomniana wcześniej wytrwałość, czyli klucz do sukcesu. Jeśli np. chodzisz na taniec i go uwielbiasz, to nie trzeba aż tyle motywacji. Ale jeśli to co robisz (np. tak jak ja ćwiczysz w domu), to na początku nigdy nie jest przyjemnie. Może być nawet okropnie! Dlatego tutaj potrzebna jest wytrwałość, cierpliwość i samozaparcie. Musisz wiedzieć dlaczego to robisz i wiedzieć, że efektów nie będzie po tygodniu, może ich nawet nie być po miesiącu.

Sama miałam taki przypadek, że ćwiczyłam praktycznie pół roku i nie czułam, nie widziałam żadnych zmian. Ale one tam były. Miałam ochotę zdrowiej się odżywiać, nie pić, nie palić i w końcu to zrobiłam. Ćwiczenia na pewno tutaj się do tego przyczyniły. Mam wrażenie, że często tak jest czy to przy ćwiczeniach czy np. nauce języków, że jest się w momencie, w którym nie widzi się żadnego postępu. Co jest najciekawsze, wtedy ten postęp jest tuż za rogiem. Dlatego nie powinno się wtedy rezygnować. Bo efekty są zawsze, po prostu czasami czeka się na nie dłużej.

Właśnie po tym okresie wątpliwości zaczęłam być bardziej wytrzymała, mniej męczyłam się przy ćwiczeniach i chyba w końcu je polubiłam (po 7/8 miesiącach!). Polubiłam je do tego stopnia, że zaczęłam ćwiczyć więcej, zaczęłam też chodzić na trening do fizjoterapeutki raz na 2 tygodnie, zaczęłam jeść białko (wegańskie) i teraz naprawdę, jak nie ćwiczę w weekendy (wtedy robię przerwę) to jest mi aż gorzej. Także to chyba moje nowe uzależnienie, podejrzewam, że najzdrowsze do tej pory :).

Wszystko brzmi dość strasznie, że polubiłam to po tylu miesiącach. Nie do końca jednak tak jest, bo chodzi mi raczej o to, że te pierwsze miesiące mi się zwyczajnie nie chciało i szybko się męczyłam, ale po ćwiczeniach czułam się o wiele lepiej. Do tego ćwiczyłam jogę, co lubiłam zawsze, więc trochę przyjemności było :).

The point is… wytrwałość i nie poddawanie się to najważniejsze lekcje z tej części posta.

Teraz od praktycznej strony powiem ile ćwiczyłam i jak to wszystko wyglądało.

Pierwsze miesiące ćwiczyłam maks. 20 minut 4 dni w tygodniu. Brzmi jak mało, ale to są ćwiczenia przy których człowiek poci się po 5 minutach. Dopiero od kilku tygodni ćwiczę 5 razy w tygodniu po 40-50 minut, do tego trening 60 min. raz na 2 tygodnie i 3 razy w tygodniu joga (10-30 minut). Podlinkuję od razu moje playlisty na youtube, do których ćwiczę:

Full body workout: https://www.youtube.com/playlist?list=PLjBUVO4jXMKuTMFyIHvquvdrIM9Xbxtnc

Booty workout: https://www.youtube.com/playlist?list=PLjBUVO4jXMKv93rMci9ejlY7yACCbJI8j

ABS workout: https://www.youtube.com/playlist?list=PLjBUVO4jXMKsc7X3rhVbMxK0clF22mVAe

Arms workout: https://www.youtube.com/playlist?list=PLjBUVO4jXMKuk4VJfox7K5YnCRCYzmPDe

Legs workout: https://www.youtube.com/playlist?list=PLjBUVO4jXMKs9traIo2iMUo_7SodMWuHR

Arms+ABS workout: https://www.youtube.com/playlist?list=PLjBUVO4jXMKuXz57QRiUncLhv-VHWsbUq

ABS+ Booty workout: https://www.youtube.com/playlist?list=PLjBUVO4jXMKvjLMBbTZKmJ_vU7nYS32JL

Trochę tych filmików jest, bo po tylu miesiącach te same mogą się naprawdę znudzić. Dobierałam je różnie, teraz mniej więcej codziennie ćwiczę różne partie ciała z naciskiem na jedną konkretną (np. brzuch) w dany dzień.

Jeśli chodzi o jogę to jak na razie ćwiczę tylko z Gosią Mostowską na youtube.

Dodam jeszcze, że od kilku miesięcy mam obciążniki na kostki, bo wiele ćwiczeń robiłam już zupełnie bez wysiłku. Staram się je zakładać tylko przy ćwiczeniach na pośladki, a nie pośladki i nogi, bo moje uda mają tendencję do szybkiego nabierania masy mięśniowej. Do tego mam małe ciężarki, który wykorzystuje do różnorakich ćwiczeń. Oczywiście mam też matę do ćwiczeń, ale nie będę polecać, bo kupiłam ją wiedząc mało o matach i troszkę się rozpada. Przy zakupie nowej na pewno zrobię duży research na ten temat.

Pamiętajcie też, że jeśli chcecie mieć efekty to przede wszystkich ważne jest odżywianie. Paczka chipsów dziennie i ćwiczenia nie sprawią, że będziecie mieć super figurę. Można oczywiście sobie pozwolić, ale ważne żeby ok. 80/90% tego co jecie w danym dniu było zdrowe i pożywne (warzywa, owoce, strączki, orzechy itp.). Można brać dodatkowo białko dla lepszych efektów i o tym zrobię osobny post. Picie wody również jest suuuper ważne, minimum te 2 litry dziennie koniecznie.

Jeśli chcecie motywować się w trakcie miesięcy ćwiczeń, to polecam robić sobie zdjęcia co jakiś czas. U mnie między 3/4 miesiącami widać efekty i wiem, że będą coraz lepsze, także to na pewno jest duży motywator :).

Tak się rozpisałam, że na dzisiaj kończę ten post. Jeśli macie pytania, śmiało piszcie w komentarzach. I pamiętajcie: przede wszystkim wytrwałość!

Dodam jeszcze jeden cytat usłyszany na jednym z filmików, bardzo odpowiedni do tego jak powinny wyglądać ćwiczenia: „If it doesn’t challenge you, it doesn’t change you”.

Rzeczy, które warto zrobić w 2020 roku

Nigdy nie byłam fanką postanowień noworocznych, ponieważ uważam, że jeśli chcę wprowadzić jakąś zmianę w życiu, to powinnam zrobić to od razu, a nie czekać na Nowy Rok. Ale… ludzie często potrzebują konkretnego terminu lub wydarzenia, żeby zmotywować się do zmian. Dlatego właśnie przygotowałam listę, która może posłużyć Wam (oraz w niektórych przypadkach również mi) jako inspiracja :).

Nie bójmy się zmian.

To pierwszy i chyba najważniejszy punkt. Ludzie tak często boją się zmian, boją się czegoś nowego, co możemy zauważyć na codzień, chociażby w mediach. Nie wiem czy to tylko w Polsce, ale jest takie przekonanie, że to co nowe, to złe, a najważniejsza jest tradycja. Szczerze powiedziawszy mam dość tego słowa (zwłaszcza po okresie świątecznym). Tradycją jest chodzenie do kościoła na święta, nawet jak nie robimy tego przez cały rok. Tradycją jest zabijanie niewinnego karpia i trzymanie go w nieetycznych warunkach w supermarketach. Jeśli by się głębiej nad tym zastanowić, to wiele „tradycji” nie ma zbyt wielkiego sensu. Dlaczego nie można stworzyć nowych tradycji? Co jest złego w uszczęśliwianiu ludzi, zamiast wciskania im „tradycji”? Sama mam małe postanowienie jakiejś podróży na kolejne święta, bo naprawdę wydaje mi się to jednak bardziej satysfakcjonujące i zdrowe.

Ludzie boją się nie tylko zmian ogólnie, ale przede wszystkim zmian, które mają dobry wpływ na życie (paradoksalnie). Boją się wegetarian, wegan (polecam artykuł w tym temacie), tolerancji, boją się dbania o środowisko. Nie boją się faszyzmu, nacjonalizmu, przemocy, ponieważ to niestety często wspiera tradycje i dotychczasowy porządek. Dlatego postarajmy się, w nowej dekadzie, spróbować zmian. Nie bać się ich. Polubić je. Zrozumieć, że jedynie przez zmianę możemy dokonać jakiekolwiek postępu, nie tylko na świecie, ale przede wszystkim w sobie.

Ograniczmy lub całkowicie rzućmy mięso

Naprawdę. Jest XXI w. Można żyć bez mięsa. Da się. Przeszłam na wegetarianizm 2 miesiące temu (dopiero i w końcu ;)) i naprawdę mi ulżyło. Odkryłam też co mnie wcześniej powstrzymywało od tego kroku. Mimo, że mięsa i tak jadłam mało, to przez kilka miesięcy myślałam czy dam radę zrezygnować całkowicie. Ale tak naprawdę to nie była kwestia smaku, tego czy nie będę „tęsknić” za mięsem. To była raczej kwestia świadomościowa. Od zawsze miałam z tyłu głowy, że to złe, że przecież skoro kocham zwierzęta i skoro krówka, świnka czy królik mają takie same uczucia, tak samo przywiązują się jak pies i kot, to nie powinnam ich jeść. Ale wypychałam tą myśl. Do tego nie chciałam też wiedzieć, jak traktowane są te zwierzęta i w jakich warunkach żyją. Większość mięsa pochodzi z hodowli przemysłowych, gdzie zwierzęta cierpią i trzymane są przez całe życie w ciasnych klatkach. Ich warunki są niehumanitarne. Wystarczyło, że zaczęłam nad tym myśleć i obserwować na Facebooku organizację Otwarte Klatki i praktycznie w ciągu kilku miesięcy mięso zaczęło mnie po prostu brzydzić. Jestem pewna, że nie zawrócę z tej drogi i zachęcam każdego, żeby chociaż spróbował albo ograniczył. Poza tym, produkcja mięsa jest nieekologiczna (zwłaszcza wołowiny).

Nie przestawajmy się uczyć

Myślę, że ludzie mają w zwyczaju kończyć swoją naukę, jak już nie chodzą do szkoły czy na studia. Człowiek powinien uczyć się całe życie. Czy to gry na pianinie, nowego języka, szycia, gotowania, stolarstwa czy zupełnie czegoś nieprzydatnego. Wszystko jedno. Nie musi być to praktyczna umiejętność. Ważne, żeby ciągle się zmieniać, ciągle się kwestionować i rozwijać. Bez tego człowiek zamyka się w swojej skorupie niezmiennych opinii, a mózg, który nie jest ćwiczony, po prostu, mówiąc potocznie, zanika ;).

Zadbajmy o środowisko

Jest rok 2020 i na świecie widzieliśmy już wiele dowodów i czytaliśmy wiele raportów na temat globalnego ocieplenia. Przestańmy to kwestionować i zróbmy coś dobrego dla innych i dla Ziemi. Jest tak wiele rzeczy, które każdy z nas może zrobić. Możemy spróbować wytwarzać mniej śmieci, czyli iść w stronę zero waste (polecam ten artykuł, na temat zero waste, pokazujący, że tak, każdy ma z tym problemy na początku :)). Możemy iść na strajk klimatyczny. Przy kolejnych wyborach możemy ruszyć się na chwilę z kanapy, przeczytawszy wcześniej programy wyborcze i wybierając ten najbardziej dobry dla naszej Planety i dla ludzi. Możemy brać na zakupy torby wielorazowe. Możemy kupować chleb w torebce bawełnianej, a nie folii czy papierze. Możemy wspomóc organizacje (Greenpeace, WWF i wiele innych). Możemy też wspomóc schroniska czy ubogich. Możemy więcej czytać i więcej mówić o ekologii. Jest naprawdę milion rzeczy i wiele z nich nie wymaga zbyt dużego wysiłku. A czy jest coś ważniejszego od przyszłości naszej i przyszłych pokoleń?

Zadbajmy o siebie

Brak jakiejkolwiek aktywności fizycznej naprawdę szkodzi. Może nie jak jesteście piękni i młodzi, ale za kilka lat się odezwie. Więc jeśli nie zależy Wam na wyglądzie, czy figurze, to niech Wam chociaż zależy na zdrowiu.

Poćwiczcie jogę. Odstresowuje i rozciąga mięśnie. Można poczuć się naprawdę lepiej na ciele i umyśle.

Spróbujcie medytacji. Albo siedzenia i patrzenia w ścianę zamiast w telefon.

Idźcie się zbadać. Chodzenie do lekarzy jest również uważane za dziwactwo w naszym kraju, ale powiem Wam szczerze, wcale to chodzenie nie szkodzi, a nawet pomaga.

Dzięki za uwagę i życzę Wam, abyście w tym roku zmienili swoje życie na lepsze!