Wiedeń – co warto zobaczyć?

Cześć kochani! Jeśli obserwujecie mój instagram, to na pewno zauważyliście mój mały wiedeński spam. Byłam w Wiedniu przez 5 dni i zdecydowanie mogę go polecić. Jest to miasto, w którym na pewno nie będziecie się nudzić. Idealne dla fanów architektury, sztuki i historii, ale nie tylko. Myślę, że każdy doceni piękno Wiednia i jego niezliczone atrakcje. Te, o których zaraz Wam opowiem, to atrakcje/miejsce, które chciałam zobaczyć, więc jest to lista subiektywna. Przed wyjazdem na pewno zróbcie większy research, żeby dopasować wypad do Waszych preferencji. Polecę też kilka miejsce, gdzie można coś zjeść (oczywiście wegańskich). Zapraszam!

Parki i spacery

Przede wszystkim warto zaznaczyć, że Wiedeń to idealne miasto do spacerów. Nie trzeba iść do muzeów, ani pałaców, żeby docenić Wiedeń i zobaczyć jego piękno. W centrum można na każdym kroku zobaczyć piękne kamienice. W mieście znajduje się też wiele terenów zielonych, parków i kanałów. Z parków polecam bardzo: Donau Park, Stadtpark oraz Volksgarten.

Volksgarten
Volksgarten

Na spacer warto wybrać się również na Innere Stadt. Dobrym miejscem na spacer jest również brzeg Dunaju czy jego kanałów. Zdecydowanie warto zobaczyć budynek Ratusza.

Muzea i pałace

W Wiedniu znajdziecie mnóstwo muzeów, dlatego kluczem tutaj jest wybranie tylko kilku, zwłaszcza jeśli macie mało czasu.

Jednym z najlepszych, jeśli nie najlepszym muzeum jakie zobaczyłam w Wiedniu było muzeum Albertina. Można tam zobaczyć obrazy m.in. Monet, Picasso, Van Gogh czy Matisse.

Kolejne muzeum, które serdecznie polecam to Muzeum Historii Naturalnej, które było chyba największym muzeum, które zobaczyłam, więc zdecydowanie polecam zarezerwować sobie troszkę więcej czasu. Szczególnie ciekawa była dla mnie kolekcja minerałów (o dziwo :)). Można tam zobaczyć również meteoryty, szkielety dinozaurów, ewolucję ludzi czy wszystkie zwierzęta (ta część była dla mnie jednak odrobinę przygnębiająca).

Kolejne duże muzeum, które znajduje się na przeciwko Muzeum Historii Naturalnej, jest Muzeum Historii Sztuki. Jest równie ogromne, co niestety skutkuje tym, że jeśli ktoś chciałby zagłębić się w którekolwiek z tych muzeów i czytać wszystkie informacje dotyczące eksponatów, to mógłby spędzić na tym całe dnie. Dla mnie Muzeum Historii Sztuki nie było porywające tak jak na przykład Albertina, ale głównie dlatego, że byłam już przytłoczona ilością eksponatów. Myślę, że jest warte zobaczenia, nawet jeśli sztuka to nie jest Wasz „konik”.

Kolejne muzeum to Mumok, czyli Muzeum Sztuki Współczesnej. Tutaj również mam mieszane uczucia, bo było to jedno z najmniej interesujących muzeów dla mnie. Jednak to również zależy od osoby czy od aktualnej wystawy.

Pierwszym pałacem, który odwiedziłam był oczywiście Belweder. Zdecydowanie najlepszą częścią był dla mnie ogród i sam pałac z zewnątrz. W środku znajduje się muzeum z obrazami, w tym obrazami Gustava Klimta, które warto zobaczyć.

Pałac Schönbrunn był kolejnym odwiedzonym przeze mnie pałacem. Tutaj zdecydowanie mogę polecić ogrody i spacery dookoła, jednak sam pałac w środku może okazać się ciekawy wyłącznie dla miłośników historii lub rodzin królewskich.

Pozostałe

Jeśli zmęczycie się już oglądaniem sztuki, to zawsze czeka na Was Prater. Znajdziecie tam wesołe miasteczko idealne na spacery lub trochę rozrywki. Nie jest ono ekstremalne, ale zdecydowanie znajdziecie tam coś dla siebie. Ja odwiedziłam je dwa razy i jestem pewna, że to ono zostanie w mojej głowie na dłużej. Polecam któreś z dwóch diabelskich młynów do obejrzenia miasta z góry oraz wszystkie rollercoastery, a zdecydowanie ten, który znajduje się w budynku. Jest to bardzo ciekawe przeżycie.

Widok na Wiedeń z młynu
Widok z diableskiego młynu na centrum biznesowe Wiednia

Jedzenie

Jeśli chodzi o restauracje, to miałam wiele planów, ale w końcu jadłam praktycznie tylko w jednej, cudownej restauracji. Tą restauracją była The LaLa. Wszystko co tam zjadłam było proste i idealne. Jeśli będę za czymś tęsknić z Wiednia, to za tą restauracją najbardziej. Najbardziej polecam tam kanapki i wszystkie ciasta. Drugą restauracją, w której byłam była Landia, w której można zjeść naprawdę dobrego, wegańskiego sznycla. W Wiedniu jest również wiele lokalizacji Veganista, czyli knajpki z pysznymi, wegańskimi lodami, które jadłam codziennie wieczorem mimo jesiennego chłodu. Poza tym polecam oczywiście wiedeńską kawę. Przy wesołym miasteczku znajduje się kawiarnia Wiener Rösthaus im Prater w której można wypić idealne espresso tonic.

Mam nadzieję, że nic mi nie umknęło, z tego obładowanego zwiedzaniem i chodzeniem wyjazdu. Po więcej zdjęć zapraszam na mojego instagrama. Do następnego! 🙂

Przepisy na wegańskie pasty do kanapek

Dzisiaj mam dla Was przepisy na proste, wegańskie pasty kanapkowe. Dlaczego warto je robić samemu, a nie kupować? Przede wszystkim pasty kanapkowe są sprzedawane w plastiku, także w ciągu roku może się tego trochę uzbierać. Po drugie robiąc je w domu, wiecie co się w nich znajduje, a co za tym idzie- są zdrowsze.

Domowa nutella – tą pastę już polecałam, ale jest warta polecania jej po raz kolejny. Najlepsza słodka pasta, która jest smaczniejsza niż jej sklepowa wersja i co więcej- zdrowsza.

Owocowy dżem z chią – dżem bez cukru z wartościowymi nasionami chia, czego chcieć więcej? 🙂

Migdałowa nutella – jeśli znudzi się Wam zwykła nutella, to polecam migdałową, smak jest troszkę inny, bardziej oryginalny i dalej dobry.

Hummus – hummus to już podstawa diety wegańskiej. Obowiązkowo.

Kremowy serek kanapkowy z orzechów nerkowca – myślę, że po spróbowaniu tego serka, nie będziecie mieli już ochoty na zwykły. 🙂

Pasta z papryki i pomidorów – świeża, orzeźwiająca i pyszna.

Pasta z fasoli i czosnku – bardzo kremowa, dobra i zdrowa pasta. Tzw. „wegański smalec”, tyle, że o wiele zdrowszy niż ten zwykły. 🙂

Pasta z dyni i masła orzechowego – sezon na dynie już niedługo, także warto być przygotowanym!

Masło orzechowe – również jedna z podstaw. Tutaj nie daję żadnego przepisu, bo jest to bardzo łatwa pasta: dajemy orzechy ziemne niesolone i trochę oleju lub oliwy i miksujemy. Można dodać szczyptę soli.

Mam nadzieję, że wykorzystacie któryś z przepisów. Dajcie znać czy smakowało i zapraszam do zapisania się do newslettera dostępnego poniżej. Po inne przepisy zapraszam do tego wpisu. Do następnego!

Zero waste w kuchni

Jak wprowadzić zero waste w kuchni? Dzisiaj przedstawię Wam kilka pomysłów na to, jak zmniejszyć ilość plastiku i śmieci w kuchni (a przy tym zaoszczędzić).

  1. Filtr węglowy do wody zamiast kupowania wody w plastiku lub używania filtru Brita, który jest w końcu z plastiku. Taki filtr wymienia się tylko raz na 3 miesiące.
  2. Ściereczki zamiast ręczników papierowych. Kiedyś nie wyobrażałam sobie kuchni bez ręczników, teraz mam po prostu więcej ściereczek :).
  3. Rękawice do zmywania z naturalnego, certyfikowane lateksu, które wytrzymują wiele miesięcy, zamiast tych z supermarketów, które psują się o wiele częściej.
  4. Myjka konopna, z lnu lub kokosa, zamiast gąbek, z którymi po zużyciu nie da się nic zrobić.
  5. Mydło do mycia naczyń zamiast płynu.
  6. Ekologiczne tabletki do zmywarki, bezpieczne dla środowiska i zdrowia od fimy Klareko (można kupić w papierze lub w niektórych sklepach w słoiku). Wersja papierowa to zdecydowanie rozwiązanie less waste, natomiast słoik to dobre rozwiązanie zero waste, ponieważ można go później użyć do czegoś innego. Klareko ma też w swojej ofercie sól do zmywarek w słoiku.
  7. Zero waste w kuchni to też to jakimi środkami ją sprzątamy. Najlepiej robić to tymi, które zrobiliśmy sami i nie zawierają one zbędnej chemii. Po przepisy na własne środki czystości odsyłam Was do tego posta.
  8. Zwykłe worki na śmieci możemy zamienić na biodegradowalne.
  9. Jeżeli lubimy używać słomek, to warto kupić wielorazowe, np. ze stali nierdzewnej.
  10. Warto kupować herbatę (liściastą) i kawę do własnych słoików, zamiast zużywać opakowania i kupować herbatę w saszetkach. Herbata w saszetkach może nawet zawierać mikroplastik.
  11. „Sypkie” jedzenie (ryż, makaron, ziarna, orzechy, płatki owsiane itd.) warto kupować w sklepach zero waste do własnych opakowań. Wystarczy wyszukać czy w waszym mieście są takie sklepy- w Warszawie takim sklepem jest DEKO zakupy.
photo-of-zero-waste-kitchen
photo-of-glass-with-straw

Ulubieńcy 2020 cz. II

Cześć Kochani! To już drugi wpis ulubieńców 2020, czyli rzeczy, doświadczeń, który umiliły mi czas lub w jakiś sposób mnie rozwinęły. Od razu zachęcam do przeczytania pierwszej części i bez dalszego wstępu zapraszam :).

Filmy

Ostatnie miesiące były dla mnie cofnięciem się w czasie- przynajmniej filmowo :). Miałam ochotę oglądać głównie filmy animowane i nie patrzeć na żaden „poważny” film- na pewno też tak czasami macie. Dlatego na tej liście znajdziecie i poważne filmy, i te mniej poważne. Nic tylko oglądać!

  • Seria Igrzyska Śmierci – na pewno znacie tę serię. Postanowiłam ją obejrzeć po raz kolejny i myślę, że za każdym razem bardziej mnie porusza i daje coraz więcej do myślenia. Zwłaszcza w trzeciej części możemy odnaleźć wiele metafor dotyczących naszych czasów. Na pewno będę jeszcze powracać.
  • Adwokat Diabła (1997) – również bardzo znany film, również bardzo głęboki i dający wiele do myślenia. Świetnie dotyka tematu religii i porusza temat własnej woli- czy się wierzy w Boga czy nie, film warty zastanowienia.
  • The Game Changers (2018) – film (dostępny na Netfliksie) pokazujący jak dieta wegańska wpływa na sportowców i obalający wiele mitów żywieniowych. Jak dla mnie świetny. Poziom zatrwożenia efektywnością marketingu, reklamy i innych mitów wzrósł u mnie po raz kolejny. I weganie, i nie weganie będą po nim zaskoczeni.
  • W głowie się nie mieści (2015) – chyba jedna z najmądrzejszych bajek jakie oglądałam. Wyjątkowa pod względem morału, nie pokazuje takiego czarno-białego świata jaki zwykle jest w bajkach. Wzruszająca.
  • The wife (2017) – opowieść o małżeństwie i miłości. Powiedziałabym, że ten film mnie nie usatysfakcjonował, ale coś we mnie poruszył.

Książki

  • Ballada ptaków i węży Suzanne Collins – jest to prequel Igrzysk Śmierci (które również polecam!). Na razie jestem w trakcie, ale już mogę powiedzieć, że wciąga i wyjaśnia wiele rzeczy, które mogły nie być jasne w trylogii.
  • Saga o Wiedźminie Andrzej Sapkowski – tutaj chyba wiele nie muszę mówić, bo saga jest już kultowa. Jeśli ktoś nie jest przekonany, to na pewno serial na Netfliksie (Wiedźmin) go zachęci do zgłębienia oryginalnych opowieści. Szczególnie polecam audiobook na Empik Go, który jest świetnie czytany (a raczej odgrywany) przez wielu aktorów.
  • Chciwość Marc Elsberg – chociaż książka jest mocno w stylu Dana Browna i zwroty akcji są dość przewidywalne, to i tak polecam, bo przedstawione są tam ciekawe zagadnienia z ekonomii i wady kapitalizmu (choć nie wszystkie :)).

Youtube

  • Sustainably Vegan – znajdziecie tutaj wszystko na temat „zrównoważonego” życia: wegańskie przepisy, porady zero waste, ekologia, zmiany klimatyczne czy zrównoważona moda.
  • Karolina Sobańska – poza tym, że Karolina ma cudowne podcasty, to ma również super vlogi z podróżami, jedzeniem i inspiracjami. Mnie uspokajają :).
  • Never too small – coś dla fanów architektury i wnętrz, pokazują ciekawe rozwiązania w małych mieszkaniach.

Kosmetyki

  • Mokosh Eliksir do ciała – olejek do ciała, który mocno nawilża i cudownie pachnie.
  • Fridge by yDe glow&beauty rozświetlacz – to jest naprawdę najlepszy rozświetlacz jaki miałam- idealnie dopasowuje się do skóry, łatwo się go rozprowadza, jest wydajny i subtelny i do tego naturalny. Po nim nie trzeba już szukać tego „jedynego” rozświetlacza :).
  • Fridge by yDe peeling do ciała – cudownie pachnie, nawilża, jest jednocześnie peelingiem i balsamem oraz starcza na bardzo długo.
  • Anthyllis krem przeciwsłoneczny – lekki (jak na kremy z filtrem), co prawda wybielający, ale wystarczy nałożyć trochę pudru i nic nie widać, nie obciążający krem przeciwsłoneczny (krem przeciwsłoneczny warto nakładać nawet jak wychodzimy tylko do sklepu! :)).

Marki ubrań

Od poprzedniego kwartału wiele się nie zmieniło- dalej głównie kupuję w NAGO i dalej staram się kupować mało. Polecam mój poprzedni wpis na temat marek ubrań. Na dzisiaj mogę polecić jeszcze:

  • Kornelia Rataj – ma piękne bikini w sam raz na teraz oraz lniane, klasyczne ubrania.

Jedzenie

  • Bardzo ostre i chyba moje ulubione tofu,
  • Nutella bites i fudgy brownies z tego filmiku – nutella bites to w tym momencie moja ulubiona przekąska,
  • Blueberry slice – kolejny szybki i pyszny deser.

Restauracje

  • Veganda – restauracja w Warszawie z pysznymi frytkami z batatów i sosami oraz z kalafiorem w sosie (najbardziej sycące jedzenie ever) :),
  • Vegan Ramen Shop – w Warszawie są aż 3 i są to najlepsze rameny jakie w życiu jadłam,
  • Lokal Vegan Bistro – obiad jak u babci (tyle, że wegański). Cudowny.

Inne:

  • Matcha – jest to chyba najbardziej zdrowa zielona herbata, zawiera mnóstwo antyoksydantów i jest bardzo dobra- można pić ją jako herbatę, jako latte lub dodać do wody razem z limonkami i cukrem i pić jako lemoniadę.
  • Odkurzacz automatyczny – jeśli ktoś ma w domu kota lub psa i musi odkurzać co 1/2 dni, to robot na pewno mu się przyda. Miło jest patrzeć jak robot jeździ i sprząta za Ciebie :). Minus jest taki, że jest dość głośny, ale to już zależy od firmy i modelu. Jest to dość duża inwestycja, ale oszczędza wiele czasu.
  • Mata do jogi/ ćwiczeń JOY in me – piękne i wygodne maty z naturalnego kauczuku.
  • Podcast Miłosz nie wszystko wybaczy – z tego co wiem, na razie jest tylko na Spotify. Szczerze polecam, jeśli ktoś interesuje się polityką, gospodarką, historią i chce zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi :).

Mam nadzieję, że coś z moich ulubieńców Wam przyda się lub Was zainspiruje. Dzięki i do następnego!

Wegańskie słodycze i przekąski

Dzisiaj przychodzę do Was z bardzo przydatnym wpisem. Na początku, gdy sama szukałam przekąsek, było mi ciężko znaleźć takie, które byłyby w pełni wegańskie i do tego smaczne. Byłam pewna, że mogę żyć bez mięsa, serów, jogurtów, jajek, ale na pewno nie mogę żyć bez mlecznej czekolady. Na szczęście myliłam się i znalazłam smaczne (choć nie wszystkie zdrowe! ;)) wegańskie snacki.

Zacznijmy od tego, że najlepsze snacki jakie są, to te, które są zdrowe, czyli owoce, owoce z masłem orzechowym, smoothie, domowe ciasta i ciastka. Jednak wiadomo, czasami nam się po prostu nie chce, a czasami chcemy zjeść coś gotowego. Jest taka zasada, że liczy się to jak jesz w 80%. Czyli jeśli przez większość czasu jesz zdrowe, pożywne posiłki, a 20% czasu jesz trochę mniej zdrowe rzeczy (ba!, nawet tłuczące), to nic Ci się nie stanie. Nie możemy się karać za to, że od czasu do czasu zjemy batona, czekoladę czy chipsy. Także głowa do góry i smacznego!

Batony:

Chipsy:

  • Lay’s solone,
  • Crunchips (paprykowe, solone, sticks ketchupowe, z żaru o smaku BBQ, x-cut Chakalaka oraz x-cut paprykowe),
  • Pringles (original, paprykowe, bacon, Texas BBQ, Tortilla),
  • Curly – chrupki orzechowe,
  • Biosaurus – chrupki ketchupowe.

Żelki:

  • Żelki owocowe N.A! [Rossmann],
  • Żelki YumEarth,
  • Żelki owocowe Veri Beri [Rossmann],
  • Zozole Hello Żelo o smaku Coli,
  • Żelki Trolli [Lidl]
  • Żelki Haribo: kwaśne języczki, Jelly Beans, Sour Snup, Brazil kwaśne, Tęczowe Paski,
  • Przekąski Bob Snail.

Lizaki:

  • Chupa Chups smaki: cola, malina, pomarańcz, jabłko, wiśnia, arbuz, truskawka, cytryna.

Czekolady:

Jeśli chodzi o czekolady, to w większości te gorzkie są wegańskie (ja polecam te od Lindt), a jeśli chodzi o bardziej „mleczne” to polecam te, które widać na zdjęciu- marki Super Fudgio – zarówno w tabliczce, jak i dropsy (są super smaczne). Do kupienia raczej przez Internet.